Styczeń 2018
N P W Ś C P S
« paź    
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031  

Scarlett w kawałku ;)

wersja-ja.jpg

Kontakt do Scarlett

Gdyby ktoś z Was chciał zapytać skąd czerpię moje niezmierzone pokłady optymizmu,
jak sobie radzę w trudnych sytuacjach,
czy ja w ogóle czasami się smucę...

A może ktoś chciałby porozmawiać o literaturze,
filmie,
muzyce,
tańcu,
psychologii,
matematyce,
arteterapii,
medycynie i fizjoterapii.
Pogadać po angielsku,
hiszpańsku,
nauczyć mnie rosyjskiego i podszkolić w ukraińskim.

A może ktoś posiada ciekawe linki,
chciałby bym poruszyła jakiś istotny temat na blogu,
chce się zwierzyć,
pożartować,
porzucać ciętymi ripostami,
zwyczajnie pogadać.

Może ktoś chciałby złożyć mi ofertę pracy,
współpracy,
albo ot tak ofiarować mi dużą sumę pieniędzy :P

Może nie każdy ma odwagę komentować moje wpisy, a jednak chciałby mi powiedzieć, że to i owo mu się nie podobało... I wyrzucić z siebie sakramentalne: "Scarlett, weź skończ!"

W takich wypadkach gorąco zapraszam do kontaktu mailowego :)

kraina.scarlett@gmail.com

Możesz mnie znaleźć na Facebooku

Tak często odwiedzacie moją Krainę

  • Wszystkich wizyt: 8739
  • Wszystkich komentarzy: 612

Blogowi sąsiedzi Krainy Scarlett!

refleksja

Przecież wiecie, że Was uwielbiam!

Moi kochani!

Za kilka tygodni, a dokładnie w Wielki Czwartek, przypadają moje dwudzieste szóste urodziny. Do tego czasu postanowiłam poukładać swoje życie. Dlatego też jeszcze przez kilka dni będzie mnie tutaj mało. Mam zamiar powyjaśniać kilka kwestii z rodziną, przyjaciółmi, rozpocząć kolejną część rehabilitacji, wreszcie przemyśleć w jakim kierunku chcę iść i dlaczego w akurat takim, a nie innym ;)

Strasznie dużo się u mnie dzieje. Ale chcę pozamykać to, co mam do pozamykania, pootwierać, to co należy otworzyć. I rozpocząć dojrzałe życie z czystą kartką. Jeszcze do niedawna pragnęłam szaleństwa w życiu, a jednocześnie jakoś cały czas dążyłam ku stałości. Teraz wiem, że są sprawy, które muszę załatwić, bo nie dadzą mi spokoju. Nawet jeśli myślałam, że są moją stałością i tak już po prostu musi być. Jednak wiem, że jeśli pozostawię wszystko losowi, to wiecznie będę się fiksować na jednym i tym samym, a co za tym idzie moje wpisy staną się monotonne, a moje życie uciążliwe.

Dzisiaj na moim fanpage’u wrzuciłam takie oto słowa:

Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma więcej pieniędzy, więcej szczęścia, większy dom, więcej miłości, więcej zdrowia i dużo więcej dzieci.

Zawsze też będą istniały osoby, które mają dużo gorzej. Bo nie mają domu, nie mają bliskich, nie mają poszanowania w społeczeństwie.

Warto się porównywać? Warto się poddawać, kiedy widzimy sukcesy innych i milion naszych porażek? Warto spoczywać na laurach i twierdzić, że sam dach nad głową wystarczy? Warto bezrefleksyjnie przeżywać dzień za dniem, odliczając chwile do urlopu, emerytury, do śmierci?

Po co się ograniczać? Przecież możemy wszystko. Wszystko. Tylko nie po wszystko mamy odwagę sięgnąć. Bo głupio prosić, głupio kochać, głupio przebaczać, głupio się spełniać… I wiecie co…? Głupio jest tylko czekać na lepsze jutro, nie robiąc nic w tym kierunku, by różniło się ono czymkolwiek od dnia dzisiejszego.

Takie to przemyślenia naszły Scarlett po wizycie u ortopedy ;)

PS. I wiecie co? Teraz jestem jeszcze bardziej pewna, że każda chwila w naszym życiu, każda porażka, każdy upadek, każdy człowiek na naszej drodze jest PO COŚ. Często nie rozumiemy tego od razu, myśląc, że los z nas kpi, nas pogrąża… A tak naprawdę każda minuta naszego życia nas wzbogaca.

Mam nadzieję, że wiecie to od dawna, a ja Wam tylko o tym przypomniałam. A jeśli się jeszcze o tym nie przekonaliście, to wszystko przed Wami :)

Dni są dla mnie trudne, bo podobno kolejna seria rehabilitacji będzie tak bolesna, że mój ukochany doktor uważa, że go przeklnę. To będą ciężkie dni dla mojego serca, dla duszy. Ale wiem, że pewne sprawy są nieuniknione i cały czas powtarzam sobie SCARLETT, WALCZ, PRZECIEŻ TY MOŻESZ WSZYSTKO. I tak też jest :)

Uwielbiam Was! Za wszystko. I cieszę się ogromnie, że mogę Was poznawać, z Wami rozmawiać, pisać, śmiać się, zastanawiać. A może i nawet niedługo z niektórymi się spotkam :) Tyle pięknych dni przede mną, że kilka wzgórz i dolin nie może tego wszystkiego popsuć :)

Pozdrawiam Was ciepło i nie zapominajcie o mnie! :*

Quo vadis?!

Kilka dni temu śmieszył mnie szczyt, na którym debatowano nad zatrzymaniem zmian klimatycznych, bądź ich spowolnieniem. Wiecie, tak aby zapobiec topnieniu lodowców, by obniżyć temperaturę… Powodzenia…

I dzisiaj podobna tematyka znów do mnie powróciła. Mianowicie, obejrzałam film „Lucy”. Musiałam, bo cały czas pamiętałam jego świetny plakat i te boskie, niebieskie oczy mojej imienniczki (Scarlett Johansson). Film, sam w sobie, ma swego rodzaju rozmach i jest inny niż produkcje, które do tej pory oglądałam. Nie wiem czy „inny” oznacza tutaj lepszy, gorszy, dziwniejszy. Po prostu INNY. 

Najpierw miałam odruch, by od razu go wyłączyć, bo rychło w czas zorientowałam się, że przecież imię Lucy kojarzy mi się z antropologią, a egzamin z tego przedmiotu tak kochałam, że aż zdawałam go kilka razy :D Jednak się przemogłam i nie żałuję. Film dał mi dużo do myślenia. 

Bo do czego my w ogóle dążymy? Oprócz samozagłady… ;) Mam czasem wrażenie, że im ludzie są mądrzejsi, tym bardziej szkodzą sobie i środowisku. Ewolucja sprawia, iż coraz bardziej się odczłowieczamy. Co by się nawet zgadzało, bo przecież australopitki nie jeździły autami i chyba nie narzekano wtedy na smog… Nie wysadzano też samolotów, nie pakowano ludzi do obozów koncentracyjnych… Zwyczajnie, tłuczono się maczugami, przeklinało się dinozaury (zamiast komary). Ale chciałoby się rzec, coś za coś… Ach i wybaczcie moją ignorancję, bo nie wiem czy dinozaury i australopitki to ta sama era :D Ale nie chce mi się w to głębiej wnikać, bo mam złe wspomnienia z tamtego okresu ;) (czyt. antropologia!)

Oczywiście dziękuję Bogu za to, że cywilizacja, która się rozwija przynosi nam też wiele dobrego. Są lekarstwa (co z tego, że terminy u specjalistów za kilka lat), są niezbędne urządzenia, które bywają zbawienne w medycynie i nie-medycynie. Ale w tym wszystkim jest też tyle zła… I nieważne czy smog, czy topniejące lodowce, ale nieustanna chęć posiadania więcej i więcej i więcej. A jak człowiek ma więcej, to chce jeszcze więcej. I jeszcze… To przeraża. 

Może gdybym używała więcej procent swojego mózgu, ten wpis byłby lepszy :D Ale może to i dobrze, że część moich komórek leży odłogiem lub sobie zwyczajnie obumiera… 

Ciao!

Zostawiam Was z refleksjami lub bez nich.

Pozdrawiam, Wasza Scarlett :)