Retrospekcje i myślenie życzeniowe

Czyli o tym, kim chciałam być w przeszłości, a kim chciałabym być w przyszłości. W zasadzie łatwiej byłoby mi wypowiedzieć się na temat kim NIE chciałam być ;) Ale no dobra… Jako maluszek często powtarzałam rodzinie: gdy dorosnę będę Was leczyła. Mam wrażenie, że gdy tylko się urodziłam, to już byłam w swoim żywiole. Zawsze fascynowały mnie białe fartuchy, strzykawki i tego typu szpitalne sprawy. Gdy mam pobieraną krew, patrzę na igłę jak zahipnotyzowana. A może to nie fetysz szpitalny, tylko jestem zwyczajnym wampirem…? ;)

Medyczne programy to też coś, czym się nieustannie zachwycam. Dopiero wczoraj, po raz pierwszy w życiu, wzdrygnęłam się widząc rozcinaną stopę. Aż włosy stanęły mi na rękach ;) Zdziwiłam się swoją reakcją, bo operacje nigdy nie wywoływały we mnie takich negatywnych emocji. Może trafił mi się gorszy dzień ;) A może jakoś skojarzyłam tę całą sytuację z moją własną, cudowną, wiecznie pokrzywdzoną przez los stópką… W każdym razie, rzec można, że marzenie o leczeniu samej siebie i innych spełniam z nawiązką. Często mam okazję wydawać swoje ukochane diagnozy, zarówno w sferze chorób fizycznych, jak i przypadłości psychicznych. Co więcej, rzadko się mylę. A powiedzieć o mnie, że jestem lekarzem, nawet nie byłoby kłamstwem :)

Pomijając moją ukochaną fizjoterapię, ortopedię, anestezjologię, pielęgniarstwo, internę, ratownictwo medyczne i całą anatomię z medycyną razem wzięte… Miałam też inne przebłyski talentu w swoim życiu ;) Chciałam być projektantką mody. Dziennikarką. Projektantką wnętrz. Rysownikiem. Tancerką. Piosenkarką. Nauczycielką matematyki. Bankowcem. Fotografem. I Bóg wie kim jeszcze ;) Póki co, się nie udało, ale moi drodzy, całe życie przede mną!

Tak więc, kim chciałabym być? Myślę, że w kwestii określenia własnej przyszłości jeszcze nie powiedziałam ostatniego słowa. Cały czas uważam, że mogę być tym, kim tylko zechcę być. I wiem, że tak też się stanie. Grunt bym była szczęśliwa i bym nigdy nie straciła zapału do rozwijania się. Niektórzy mogą myśleć, że czasami stoję w miejscu, ale czuję, że wszystko jest po coś. Zdrowe zawieszenie się na chwilę –  również ;) Stara nie jestem, wszystko przede mną ;) W końcu to ja jestem panią swojego losu i marudzenie wszystkich wokół jest daremne. Czasem takiej jednej z drugą chciałoby się powiedzieć: spójrz na swoje własne życie! osiągnęłaś wszystko to co chciałaś? jeśli nie, to po co wpieprzasz się w czyjeś sprawy?! lepiej zajmij się swoimi! Chociaż osobom, które uważają, że są idealne i za takie, które osiągnęły wszystko, też można utrzeć nosa. Grunt to znaleźć odpowiedni słaby punkt. Ostatnio tak zrobiłam z pewną osobą, która uważała, że moje życie to sterta nieszczęść i nieporozumień. Tak jej powiedziałam, że do dzisiaj mam spokój. Także, moi kochani, jeśli ktoś uważa, że Wasze życie powinno wyglądać, tak jak on sobie wymarzył i ciągle się wpieprza w nie swoje sprawy, to musicie to ukrócić, bo inaczej pogrążycie się w tym stosie rozczarowań na Was zesłanym.

Życzę Wam podobnego optymizmu!

Ciao, Wasza Scarlett!

5 comments on “Retrospekcje i myślenie życzeniowe

  1. Lubię/lubiłam oglądać ,,Na dobre i na złe” ,,Ostry dyżur” ,,House’a”, ,,Chirurgów”, ,,Lekarzy”, ale zawsze jak była scena operacji i ujęcia na wnętrze człowieka, zasłaniałam oczy. xD Nie mogę na nie patrzeć. Kiedy miałam patrzeć jak pobierają komuś krew przy jej oddawaniu zrobiło mi się ciemno przed oczami. Cóż, najwidoczniej po prostu nie mogę patrzeć na igły, bo sama krew raczej nie wywołuje we mnie takich reakcji, chyba że jest odsysana przez tą przezroczystą rurkę (blee). Igieł nienawidzę od zawsze xD.
    ,,Grunt bym była szczęśliwa i bym nigdy nie straciła zapału do rozwijania się.” – piękne słowa i tego się trzymajmy. ;)

    1. Ja tylko nie przepadam jak chirurdzy robią coś koło oka. Ostatnio oglądałam „Życie bez wstydu” i tam akurat udrażniali kanalik łzowy. Fuj :D Zasłoniłam oczy, a moja mama do mnie: to po co to włączyłaś, skoro nie patrzysz?! :D

      Tak, akurat te zdanie mi się udało :) Staram się zgodnie z nim żyć. Póki co, nawet się udaje. I tego również Tobie życzę :)

    1. Mi grzebano koło oka, tylko wtedy kiedy miałam przymierzane soczewki :D Okropne doświadczenie, bo okulistka była tak okropnie niesympatyczna i jeszcze mnie ochrzaniła, że skoro tak się boję to nie nadaję się do noszenia soczewek. Dobrze, że nie mam traumy :D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.