Koniec bloga.

Bloger we współczesnym świecie nie ma łatwo. Ludzie wolą dobre książki, specjalistyczne czasopisma, albo sami coś piszą. Coraz częściej, zamiast przesiadywać przed komputerem, preferują aktywne spędzanie czasu: bezwłosy mężczyzno w garniturze i kaszkiecie, śmigający dzisiaj na hulajnodze: You Made My Tuesday <3

Ponadto, trudno się wybić, trudno przyciągnąć czytelnika, trudno go utrzymać. Kiedy piszesz długie teksty, ludziom możesz się znudzić, bo przecież uwaga i koncentracja mają swoje granice. Jeśli piszesz krótko, ktoś może zarzucić, że traktujesz temat po macoszemu.

Ostatnio przeczytałam artykuł, w którym pewien mężczyzna opisuje, co go przyciąga w blogach. Podobno opisywanie własnego życia, własnych emocji. Zero lukru, pseudointeligentnych porad itd. Brzmi banalnie.

Kiedy dawno temu natknęłam się na pierwsze blogi, a sama jeszcze nie pisałam, wydawało mi się to proste jak bułka z masłem. Po kilku latach stwierdziłam, że jak dla mnie, to zbyt trudna sztuka. :-D

Wrzucasz cytaty, piszesz swoje teksty. Ludzie myślą sobie: o, cytat, który już widziałam 700 razy w Internecie. Albo: o, za długi ten tekst, przynudza, chciało mu się tyle pisać…Czasem ktoś zhejtuje, czasem tylko sobie pomyśli, czasem wesprze, przytaknie.

Mogłabym każdemu z osobna polecić pisanie bloga. Każdy z nas ma coś do przekazania, do opowiedzenia. Historie, które gdzieś w nas siedzą, dobre pomysły, ułatwiające życie. Gdyby wielu z nas robiło coś nie tylko „do szuflady”, zrozumiałoby, że tylko konstruktywna krytyka ma sens. A bloger też człowiek i pisanie czasem nie przychodzi mu tak łatwo. Pomimo, że tak wygląda.

Ostatnio zastanawiałam się też, kiedy następuje koniec bloga. I czy po prostu odchodzi się bez słów, czy żegna się z czytelnikami…

Nie wyobrażam sobie, że ktoś po prostu przestaje pisać i ma w dupie czytelnika, który był z nim od lat. Czy to już brak szacunku czy tylko niedopatrzenie?

Koniec bloga…

Mój znajomy, mając 21 lat stwierdził, że blog to dobra zabawa tylko dla dzieci. Serio? Wolę blogi osób, które mają coś do przekazania. Mogą mieć lat 15. 40. 73. Nie sądzę by wiek miał znaczenie. Choć może być dobrą wymówką…

Znam ludzi, którzy skończyli pisać przez nawał obowiązków. Ale… Czy nie można pisać wpisów raz na miesiąc, dwa, trzy? Na wartościowe słowa warto czekać, a czytelnicy o kimś takim nie zapomną.

Jeden bloger zmarł, a w zaświatach niestety brak Wi-Fi. Tutaj już nie ma wytłumaczenia… Jego mama wtedy napisała, że on zmarł. Hm. A jeśli umrę za 40 lat? Będziecie ze mną przy moim ślubie, pierwszym dziecku, i przy tym czwartym też, i przy wnukach. Widzicie to? Widzicie babcię Scarlett? :-D

Blogerzy odchodzą, bo wena umiera, inspiracje się kończą, tracą serce do blogowania. Jeśli traci się serce do pisania, to już poważna sprawa. Ale i wena może wrócić i serce też.

Bloger odchodzi, bo ma nadzieję, że jest tak genialną marką, że czytelnicy sami się pojawią. Sama czasem tak patrzę… Na fp jestem regularnie, czytelnicy nie zawsze. Ale próbuję. Nie ten post, to inny trafi do czyjegoś serca. Dzięki temu zaczynam poznawać kto co lubi, jakich czytelników mam. Co ich ciekawi, intryguje. Czasem ktoś przestaje mnie czytać. Trudno. Grunt, że wie co go przyciąga. Po co ma się zmuszać.

Ale jak to mówią, wszystko się kiedyś kończy… Mój blog też kiedyś umrze. Spokojnie, narazie nie mam nawet takiego zamiaru. :-)

A według Was dlaczego blogerzy kończą pisać, czasami nawet się nie żegnając?

Wiem. Hasła na pewno zapomnieli! Optymizm pełną parą ;-) Jak to u mnie ;-)

Drodzy blogerzy, nie poddajemy się! To jest wojna! Na słowa ;-)

8 comments on “Koniec bloga.

  1. Może to dziwnie zabrzmi, ale uważam, że do takiego blogowania ” na serio”, też trzeba dojrzeć. Najpierw skończyły mi się pomysły, a potem banalnie zapomniałam hasła i tak umarł mój pierwszy blog, śmiercią całkowicie naturalną.

  2. Co racja to racja :) Ludzie przychodzą i odchodzą i tak będzie zarówno w życiu, jak i w blogosferze ;) Ja sama zaliczam czasem „spadki formy”, ale wtedy potrafię naładować baterię i jest cacy :) Ładowanie baterii sprawdza się też w życiu codziennym oczywiście :D

  3. Straszysz tym tytułem ;P. Co prawda usunęłam swój poprzedni blog, a pierwszy porzuciłam. Ale znowu go mam. Nie wiem jak długo na nim pobędę, nie zastanawiam się nad tym. Na pewno nie odejdę bez pożegnania, bo jednak jestem to winna osobom, które na niego wchodzą, czytają i komentują. Poza tym z niektórymi szczerze się lubimy. Dobry tekst, przyszła babciu Scarlett. ;)

  4. Jeśli chodzi o blogowanie, to jestem żółtodziobem. Kolega spytał mnie nawet: co Ty robiłaś w czasach, kiedy blogi były na czasie, Amishu? :P Ale nawet po tak krótkim czasie mogę podać przynajmniej jeden powód, dla którego ludzie porzucają blogi: założyli je w przypływie jakichś ogromnych uczuć/emocji. Rozstania z partnerem, złość, wycieczka, rozwód, urodzenie dziecka- te powody często kierują ludzi w stronę założenia bloga, a później już nawet do niego nie wracają, bo np.: znalazła się nowa miłość, emocje opadły, albo nie można napisać niczego konstruktywnego o zmienianiu pieluch cały dzień.

  5. Zgadzam się z Tobą w 100%! Wracaj do blogowania, bo ostatni wpis z października. Fajnie piszesz, potrafisz idealnie przekazać sedno tematu. Nie patrz na to czy za długi czy za krótki tekst. Rób tak jak czujesz, bo wtedy to będzie prawdziwe i najlepsze! Blogowanie to Twoja pasja i to najważniejsze. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.