Złoto, które wpada do kałuży, nie traci na wartości.

Jesteśmy tak wiele warci, a nagminnie o tym zapominamy. Gdzieś umykają nam nasze sukcesy, zalety, walory… Dzieje się tak, szczególnie wtedy, gdy zdarzy się nam jakaś mniejsza lub większa porażka, bliska osoba się od nas odwróci, gdy zaczynamy porównywać się do kogoś innego. A przecież, co by się nie działo, to wcale nie obliguje nas ku temu byśmy myśleli o sobie jako o tworze gorszego sortu. 

Pomyśl, tak łatwo przychodzi Ci prawienie komuś komplementów. Tak łatwo dostrzegasz piękno w drugiej osobie. Prosto jest zazdrościć komuś perfekcyjnej (Twoim zdaniem) figury, oczu, włosów. A tak trudno Ci pokochać samego siebie, a przede wszystkim: siebie zaakceptować. Ciągle jest coś nie tak… Krótkie nogi, duży nos, małe piersi, piwny brzuszek. Własne niedoskonałości potrafisz wymienić jednym tchem. A może warto byś zapytał samego siebie: która cześć Twojego ciała jest Twoją ulubioną? czego w swoim wyglądzie sam mógłbyś sobie zazdrościć? co jest Twoim atutem?

Wiem, życie nie ułatwia nam tego, byśmy czuli się atrakcyjni. Ideały piękna tworzone są przez perfekcyjne photoshopowe proporcje. Kobiety dzięki hormonom, zależnie od fazy cyklu, czują się jak wielkie słonie. Mężczyźni czasem chwytają się na myślach, że przecież ich mało atrakcyjni kumple już są żonaci, a oni nie mają nawet styczności z kobietami. A panie wciąż nie potrafią zrozumieć dlaczego zwracają na nie uwagę tylko mężczyźni nie w ich typie. I w pewnym momencie zaczynamy się zastanawiać: czy coś jest ze mną nie tak? dlaczego to właśnie ja mam te idiotyczne kurze łapki? Bóg nie mógł mi dać większego tyłka?

A może po prostu należy uczynić atutem, to co już posiadasz?

I przede wszystkim…

Nie słuchaj negatywnych opinii na temat swojego wyglądu. Bo właśnie one prowadzą do rzeszy kompleksów. A może ktoś Cię obraża, bo Ci zwyczajnie zazdrości?

Mów sobie często za co kochasz samego siebie. I właśnie te części ciała eksponuj i podkreślaj. I praw komplementy innym. Może właśnie w tej sekundzie ktoś tego potrzebuje.

Pamiętaj, że Twoje niedoskonałości są Twoim atutem. To właśnie one czynią Cię kimś wyjątkowym, a nie kolejną pustą Barbie i równie pustym Kenem.

Weź sobie do serca, że na dłuższą metę i tak najważniejszy jest charakter i Twoja pasja do życia. Jeśli nie nadrobisz czegoś wyglądem, to charakterem. Odwrotnie podobno też działa.

Pod żadnym pozorem nie porównuj się z innymi.

Ciesz się, że to tylko dwie fałdki, a nie, chociażby, złośliwy nowotwór.

I raduj się życiem. Ono jest tylko jedno i nie warto go poświęcać na zamartwianie się swoimi kompleksami. Znając życie, ludzie wokół i tak ich w Tobie nie dostrzegają.

Skoro już się powymądrzałam… Teraz trochę o mnie. Dziękuję za masę komentarzy do ostatnich wpisów, za życzenia wszelkie. Odpiszę na nie niebawem. Osoby, które wchodzą często na mojego fanpage’a są na bieżąco. Jednak nie każdy ma Facebook, więc powróciłam również tutaj. Choć, przeszło mi przez myśl już nie raz, by porzucić blogowanie. Jednak nie wyobrażam sobie, żebyśmy urwali kontakt, tym bardziej, że jesteście fantastyczni.

W skrócie, u mnie wszystko dobrze. Jestem szczęśliwa, jak to ja. Choć czasem mam ochotę rzucić czymś o ścianę, jak każdy. Od poniedziałku znów wracam na rehabilitację. Jestem już po 80 zabiegach i nie wiem jak przeżyję 30 kolejnych. Ale mam cel, w końcu muszę odgonić widmo artroskopii.

Trzymajcie kciuki. I opowiadajcie co tam u Was, bo ciekawość mnie zżera. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście.

Całuję, Wasza Scarlett.

3 comments on “Złoto, które wpada do kałuży, nie traci na wartości.

  1. Fajnie , że znowu tu jesteś , bo już zwątpiłam w to , że się jeszcze pojawisz. ;) Zdrówka życzę i dalszego hartu ducha w walce z twoimi dolegliwościami . No i nie zaniedbuj bloga :) Pozdrawiam

  2. Dobrze, że wróciłaś, mam nadzieję, że będziesz nadal pisać. Odnośnie kompleksów i porównywania się to zawsze będzie ktoś ładniejszy i lepszy od nas, więc lepiej się nie porównywać. Zawsze też znajdzie się ktoś od nas gorszy, biedniejszy, brzydszy, ale co z tego? My sami też nie będziemy coraz młodsi i sprawniejsi, więc porównywanie się do siebie sprzed lat czy dążenie do ideału nie ma sensu. Na pewno jesteśmy coraz bardziej doświadczeni, ale w tej dziedzinie nie chcemy z nikim rywalizować, bo doświadczenie wynika z czasu, jaki spędziliśmy na tej planecie. Życzę zdrowia i czekam na kolejne teksty :)

  3. Wróciłaś! Cieszę się ;). I bardzo podbudowujący tekst w dodatku napisałaś. Kiedyś usłyszałam, że łatwiej jest nam wymieniać nasze wady i od nich zaczynamy, opisując siebie. Gdy ktoś pyta najpierw o zalety, to wymaga dłuższej chwili zastanowienia i tych zalet pewnie jest mniej niż wad. Wykreowano jakieś ideały, a pojawiają się modelki plus size, czy tam xxl, żeby pokazać, że one też są piękne i wartościowe. No i są, jeśli tak właśnie się czują. I tego poczucia nikt im nie odbierze, tym bardziej gdy mają wsparcie od innych osób. Według mnie dobrze jest znać i swoje zalety, i swoje wady. Wady można jakoś niwelować, pracować nad sobą, a zalety podkreślać. Nie jesteśmy doskonali i nie będziemy. Można dążyć do ideałów, ale to chyba strata czasu. Zdrowia i wszystkiego dobrego Ci życzę. ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.