Lipiec 2016
N P W Ś C P S
« mar   sie »
 12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31  

Scarlett w kawałku ;)

wersja-ja.jpg

Kontakt do Scarlett

Gdyby ktoś z Was chciał zapytać skąd czerpię moje niezmierzone pokłady optymizmu,
jak sobie radzę w trudnych sytuacjach,
czy ja w ogóle czasami się smucę...

A może ktoś chciałby porozmawiać o literaturze,
filmie,
muzyce,
tańcu,
psychologii,
matematyce,
arteterapii,
medycynie i fizjoterapii.
Pogadać po angielsku,
hiszpańsku,
nauczyć mnie rosyjskiego i podszkolić w ukraińskim.

A może ktoś posiada ciekawe linki,
chciałby bym poruszyła jakiś istotny temat na blogu,
chce się zwierzyć,
pożartować,
porzucać ciętymi ripostami,
zwyczajnie pogadać.

Może ktoś chciałby złożyć mi ofertę pracy,
współpracy,
albo ot tak ofiarować mi dużą sumę pieniędzy :P

Może nie każdy ma odwagę komentować moje wpisy, a jednak chciałby mi powiedzieć, że to i owo mu się nie podobało... I wyrzucić z siebie sakramentalne: "Scarlett, weź skończ!"

W takich wypadkach gorąco zapraszam do kontaktu mailowego :)

kraina.scarlett@gmail.com

Możesz mnie znaleźć na Facebooku

Tak często odwiedzacie moją Krainę

  • Wszystkich wizyt: 8739
  • Wszystkich komentarzy: 612

Blogowi sąsiedzi Krainy Scarlett!

Miesięczne Archiwa: Lipiec 2016

Złoto, które wpada do kałuży, nie traci na wartości.

Jesteśmy tak wiele warci, a nagminnie o tym zapominamy. Gdzieś umykają nam nasze sukcesy, zalety, walory… Dzieje się tak, szczególnie wtedy, gdy zdarzy się nam jakaś mniejsza lub większa porażka, bliska osoba się od nas odwróci, gdy zaczynamy porównywać się do kogoś innego. A przecież, co by się nie działo, to wcale nie obliguje nas ku temu byśmy myśleli o sobie jako o tworze gorszego sortu. 

Pomyśl, tak łatwo przychodzi Ci prawienie komuś komplementów. Tak łatwo dostrzegasz piękno w drugiej osobie. Prosto jest zazdrościć komuś perfekcyjnej (Twoim zdaniem) figury, oczu, włosów. A tak trudno Ci pokochać samego siebie, a przede wszystkim: siebie zaakceptować. Ciągle jest coś nie tak… Krótkie nogi, duży nos, małe piersi, piwny brzuszek. Własne niedoskonałości potrafisz wymienić jednym tchem. A może warto byś zapytał samego siebie: która cześć Twojego ciała jest Twoją ulubioną? czego w swoim wyglądzie sam mógłbyś sobie zazdrościć? co jest Twoim atutem?

Wiem, życie nie ułatwia nam tego, byśmy czuli się atrakcyjni. Ideały piękna tworzone są przez perfekcyjne photoshopowe proporcje. Kobiety dzięki hormonom, zależnie od fazy cyklu, czują się jak wielkie słonie. Mężczyźni czasem chwytają się na myślach, że przecież ich mało atrakcyjni kumple już są żonaci, a oni nie mają nawet styczności z kobietami. A panie wciąż nie potrafią zrozumieć dlaczego zwracają na nie uwagę tylko mężczyźni nie w ich typie. I w pewnym momencie zaczynamy się zastanawiać: czy coś jest ze mną nie tak? dlaczego to właśnie ja mam te idiotyczne kurze łapki? Bóg nie mógł mi dać większego tyłka?

A może po prostu należy uczynić atutem, to co już posiadasz?

I przede wszystkim…

Nie słuchaj negatywnych opinii na temat swojego wyglądu. Bo właśnie one prowadzą do rzeszy kompleksów. A może ktoś Cię obraża, bo Ci zwyczajnie zazdrości?

Mów sobie często za co kochasz samego siebie. I właśnie te części ciała eksponuj i podkreślaj. I praw komplementy innym. Może właśnie w tej sekundzie ktoś tego potrzebuje.

Pamiętaj, że Twoje niedoskonałości są Twoim atutem. To właśnie one czynią Cię kimś wyjątkowym, a nie kolejną pustą Barbie i równie pustym Kenem.

Weź sobie do serca, że na dłuższą metę i tak najważniejszy jest charakter i Twoja pasja do życia. Jeśli nie nadrobisz czegoś wyglądem, to charakterem. Odwrotnie podobno też działa.

Pod żadnym pozorem nie porównuj się z innymi.

Ciesz się, że to tylko dwie fałdki, a nie, chociażby, złośliwy nowotwór.

I raduj się życiem. Ono jest tylko jedno i nie warto go poświęcać na zamartwianie się swoimi kompleksami. Znając życie, ludzie wokół i tak ich w Tobie nie dostrzegają.

Skoro już się powymądrzałam… Teraz trochę o mnie. Dziękuję za masę komentarzy do ostatnich wpisów, za życzenia wszelkie. Odpiszę na nie niebawem. Osoby, które wchodzą często na mojego fanpage’a są na bieżąco. Jednak nie każdy ma Facebook, więc powróciłam również tutaj. Choć, przeszło mi przez myśl już nie raz, by porzucić blogowanie. Jednak nie wyobrażam sobie, żebyśmy urwali kontakt, tym bardziej, że jesteście fantastyczni.

W skrócie, u mnie wszystko dobrze. Jestem szczęśliwa, jak to ja. Choć czasem mam ochotę rzucić czymś o ścianę, jak każdy. Od poniedziałku znów wracam na rehabilitację. Jestem już po 80 zabiegach i nie wiem jak przeżyję 30 kolejnych. Ale mam cel, w końcu muszę odgonić widmo artroskopii.

Trzymajcie kciuki. I opowiadajcie co tam u Was, bo ciekawość mnie zżera. Mam nadzieję, że o mnie nie zapomnieliście.

Całuję, Wasza Scarlett.