Koniec Świata…

Podobno piątego marca Ziemię ma minąć asteroida, która z zaskoczenia pojawiła się w obiektywach astronomów. Nic o niej nie wiedzą i możliwe jest, że ten kamyczek rąbnie o naszą planetę. W radiu śmiali się, że asteroida minie nas dokładnie ósmego marca i będzie nosić imię kobiety, która nie dostanie tego dnia kwiatka. Od razu ochrzcijcie ją Scarlett!

Ale gdyby tak rąbnęła… Przypomniał mi się szumny koniec świata w 2012. Siedziałam wtedy na wykładzie z moją przyjaciółką, w pierwszym rzędzie. Byłyśmy tak spięte, a jednocześnie rozchichotane. Jak to my. I wtedy ksiądz zapytał nas: to już?! :D Nawet on się zafiksował…

Jak widzicie przeżyliśmy Koniec Świata. I jeszcze niejeden przeżyjemy.

Z resztą. Według mojej teorii wszystko zacznie się od początku. I to nie przez Ewę, tylko przez Scarlett ;) Opowiem Wam pokrótce dlaczego tak uważam :P

Przypuśćmy, że po Sądzie Ostatecznym zostałabym skierowana do Piekła. Specjalnie zapierać się nie będę, bo mam nadzieję spotkać tam wszystkich moich znajomych. W ogóle, zastanawiając się nad Piekłem… Znając życie będzie tam grało disco polo, a w menu będą tylko i wyłącznie potrawy z królika. Bo oczywiście ani za jednym ani za drugim nie przepadam. Znaczy króliki kocham, ale nie na tyle by je pochłaniać. Oczywiście z moją przyjaciółką będziemy w rytm disco polo się bujać, bo my tak już mamy. Na przykład gdy byłyśmy na koncercie Kultu, to czułyśmy się jak w nie swojej bajce. Wszyscy skakali, pogo pod sceną, a potem jak zaczęłyśmy ryczeć MARIA MA SYNA, to aż miło :D Więc dopasujemy się wszędzie.

Ja zapewne będę chciała się przypodobać diabłu i będę mu śpiewać PRZEZ TWE OCZY, TWE OCZY CZERWONE OSZALAŁAM! A on będzie skrzekliwie mi odpowiadał: SCARLETT TU JEST I TAŃCZY DLA MNIE. Na to ja: JESTEM SZALONA, MÓWIĘ CI. A w głowie już mi będzie świtać myśl, że więcej w tym domu wariatów nie wytrzymam i muszę dostać się do Nieba. Bo tak już mam, że zawsze narzekam.

I pewnego dnia, anioł z Nieba, słysząc jak się dobrze bawimy przyleci do nas i jako ten łowca sław zrobi casting do chóru anielskiego. Przymkną oko na moje grzeszki i na brak słuchu muzycznego i tak oto trafię do Nieba. A w Niebie… BĘDZIE, BĘDZIE ZABAWA…

Niebo to będzie taka jedna wielka kawiarnia. Po środku będzie stał bar z szampanem i truskawkami w czekoladzie, ale oczywiście wszystko będzie można wcinać oprócz tego. I będzie mi mijał dzień za dniem. Eklerka na śniadanie, pączek na drugie, lody na obiad, tort na kolację, wszystko zapijane kawą… I tak w kółko. Ach i między posiłkami: próby chóru. Oczywiście zakocham się w wykładowcy śpiewu. Kilka lat zajmie mi zbajerowanie go, ale czego się nie robi dla miłości… I tak, kroczek po kroczku zaciągnę go do baru na truskawki i szampana. Pal licho przepisy prawne Nieba. Stasiu się zgodzi. Spróbowałby odmówić. Z resztą któż się oprze pięknej, byłej diablicy Scarlett. Znaczy rogi nadal miałabym… Do podtrzymywania aureoli ;) W barze barman będzie kusił, oj kusił. Będzie mówił, że dzięki jego specjałom poznamy największe tajemnice, posiądziemy władzę. Ja na to jak na lato, Stasiu też się specjalnie nie będzie opierał. Więc będę go karmić tymi truskawkami, poić szampanem… I nagle spojrzę na jego szyję… Truskawka Stanisława :D Patrzę niżej. EJ STANISŁAW, JAKIEGO TY MASZ MAŁEGO. On: JA NA TWOIM MIEJSCU Z TAKIM BRAKIEM CYCKÓW W OGÓLE BYM SIĘ NIE POKAZYWAŁ PUBLICZNIE. Poszliśmy się ubrać. Stanisław oczywiście melepeta i pomylił liście. Wziął pokrzywy :D I nagle jak nie rypnie, jak nie walnie i stanie koło nas miły dziadzio. Oczywiście z naszej dwójki, to tylko ja mam głowę na karku i przypomnę sobie jak to leciało i mówię: tak wiem, będę w bólu rodziła dzieci i bla bla. ZAMILCZ. Wywalasz nas. A Stasiek będzie musiał walczyć o pokarm dla nas. Ale i tak w związku to on będzie głową, a ja tylko jego szyją… CISZA. TY BARMAN, OD TERAM BĘDZIESZ PEŁZAŁ NA BRZUCHU I JADŁ OKRUSZKI, A WY… WYPAD Z BARU. I SCARLETT, WEŹ TYLE NIE GADAJ.

No i wyjdziemy ze Stasiem. Oczywiście szybko wybaczymy sobie głupotę. Narodzimy dzieci. W tym córki dwie o imionach Bela i Inka. Pomieszajcie literki to zrozumiecie dlaczego ;) Będą się szarpać, jak to dziewczyny. Każda będzie chciała to, co ma ta druga. Skończy się jak się skończy. Potem będzie facet na którego będą wołali E-No i zbuduje canoe. Potem taki Input zrobi embargo na truskawki i szampana… I tak powstanie ruski szampan. Oczywiście inne imiona też zostaną w kolejnym świecie pozmieniane. Taki Józef… Potem mają śpiewać: JÓZEK NIE DARUJĘ CI TEJ NOCY?! Maryja. No każdy ma ryja i nikt jakoś specjalnie się z tym nie obnosi. Jezus… Takie niepopularne, nienośne imię. Może gdyby to był jakiś James, to więcej osób by potrafiło jakoś go przyjąć, zaakceptować. Oczywiście nasi bracia bliźniacy znów będą w kolejnym wcieleniu, ale mam nadzieję, że ktoś ich skutecznie wyśle wreszcie na ten księżyc ;) I to zanim rąbnie samolot!

Pamiętajcie, że za to w Wigilię będziemy obchodzić imieniny Scarlett i Stanisława. SS… Przypadek?! ;)

Całuję Was mocno, bo po co lekko? ;) Wasza Scarlett.

17 comments on “Koniec Świata…

    1. haha :D właśnie czekałam na pytanie: co Ty bierzesz?! (z resztą często już te pytanie miałam okazję słyszeć) :D rozczaruję Cię… ja tak mam na co dzień :D bez używek… tylko czasami skrywam te moje specyficzne poczucie humoru, bo nie każdemu odpowiada ;)

      1. Specyficzne poczucie humoru jest tylko dla inteligentnych :D Wpis cudny,zwłaszcza w taki pochmurny dzień.Mój laptop to nieraz wygląda jakby lama z niego korzystała :D To spotkanie zapowiada się mega ciekawie ;) Hmmmm pytanie czy nas nie zgarną do hotelu bez klamek,bo jak ja zacznę rżeć to ło hoho :D

        1. Hahaha, gdybyś słyszała mój śmiech to już byś wiedziała, że ten psychiatryk jest nam pisany :D SOR w Krakowie miałam okazję odwiedzić, ale w szpitalu psychiatrycznym jeszcze nie byłam :D JESZCZE! Wszystko przed nami ;)

  1. Wyobraźnia działa na najwyższych obrotach ;D.
    Co do kwiatka na Dzień Kobiet, też go nie dostanę, chyba, że sama sobie kupię xD. Jestem ciekawa, dlaczego wszystko zacznie się od początku nie przez Ewę, ale przez Scarlett. ;) A disco polo – nie wiem po co zostało stworzone, ale ktoś mocno przesadził xD. Nie lubię.

    1. Czasem lubię puścić wodze fantazji :D Pomyślałam, że dobrze, żebyście poznali mnie też od tej strony ;)

      Pamiętaj, że zawsze asteroida może nosić dwa imiona :D

      1. I bardzo dobrze! Nie można trzymać wyobraźni na uwięzi ;).
        To niech tak będzie ;). A właśnie a propo imion, bo nie wiem nadal o co chodzi z Belą i Inką, poza tym, że kojarzą mi się ze ,,Zmierzchem” i kawą zbożową xD. Nie jestem dobra w zagadkach. xD

        1. A już Cię oświecam! Kiedy pomieszamy literki w imionach Kain i Abel wychodzi Bela i Inka. Ale uwierz, że mi też się to kojarzy z kawą i ze „Zmierzchem” ;)

  2. Godnie podzielasz optymizm, którym Cię obdarzyłem, jestem dumny! A mi go zabrakło, poratuj kochana!

    1. Widzisz! To wszystko przez to, że ja wzięłam od Ciebie Twój optymizm, on u mnie kiełkował, rósł, aż dorósł… A u Ciebie za ten czas się wyczerpał. Ale to niesprawiedliwe. Hm, może jakaś komedyjka? Lekka książka? Chyba, że cały czas jesteś skoncentrowany na przygotowaniach do matury i przez to mózg Ci się już rozgotowuje? Spacerek? Trochę endorfin nigdy nie zaszkodzi :)

  3. Zapowiada się fajna zabawa, zwłaszcza ten szampan z truskawkami, po którym można nawet disco polo słuchać. Przynajmniej znalibyśmy wszyscy cechy pierwszej kobiety czyli Scarlett bo o Ewie to nic nie wiemy, poza tym, że posiadała dar przekonywania. Skoro do zapowiadanego końca zostało nam kilkanaście dni to powinniśmy je dobrze wykorzystać, życzę więc Tobie szalonego weekendu. Pozdrowienia :)

    1. Masz rację, po bąbelkach to już wszystko jedno :D

      Dziękuję za życzenia ;) I wzajemnie! Tylko kurczę, ja chyba zbytnio szaleć nie będę, bo skoro mam siać taki zamęt i zniszczenie w zaświatach to chyba pora zbierać siły :D

  4. Dobrze , że walnęłaś tego posta bo inaczej nie wiedziałabym co się święci … :) :) :)

    Jak widzę nie ma się czym przejmować , szykuje się niezła impreza i co ważne WSTĘP WOLNY !!! ;)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.