Niemoc twórcza ;)

Ostatnio rzadko tutaj bywam. Tak jakoś czasu brak. A kiedy już się pojawi kilka minut lub godzin spokoju, to nie potrafię zebrać myśli, by cokolwiek napisać. Ale taki mały przestój jest dobry. Chociażby po to, bym ja zebrała nowe siły, a dodatkowo, żebyście za mną zatęsknili :D (mam o sobie stanowczo za wysokie mniemanie)

Gdzieś około piątej zrobiłam sobie poranek filmowy i obejrzałam „Exam”. Ktoś go polecał psychologom, psychoterapeutom i psychiatrom, więc się skusiłam ;) Myślałam, że na bank nie zrozumiem o co w nim chodzi :D Prawdą jest, że moje szare komórki musiały pracować na zwiększonych obrotach, ale bez przesady. Ogólnie, polecam go wszystkim, niezależnie od zawodu. Chyba najbardziej z tego względu, że idealnie pokazuje mechanizmy jakie kierują grupą w sytuacji stresowej. Jeśli dochodzi do tego jeszcze ambicja, chęć wyeliminowania przeciwników, to już w ogóle wychodzą z ludzi ich najbardziej skrywane instynkty. To niesamowite jak współpraca może przerodzić się w bezwzględne współzawodnictwo, jak konkurowanie ze sobą przynosi opłakane skutki, jak niewiele potrzeba by się znienawidzić. Czasem mam wrażenie, że w korporacjach, albo ba, nawet na studiach, ba, już na wcześniejszych etapach edukacji, ludzie by się najchętniej pozagryzali. Jak bestie.

A jeśli ktoś zapytałby jaki to Scarlett ma humor, czy też co w niej znowu śpiewa, to przyznam, że jestem w tym względzie trochę na zakręcie ;) Bo i to pachnie i to nęci ;)

Z jednej strony, wraz z moją rodzicielką, zakochałyśmy się w piosence, która leci w tle filmowej wiosennej ramówki stacji TVN, a dopiero dzisiaj, po ciężkich poszukiwaniach odnalazłam jej tytuł. Gdy już wsłuchałam się w tekst, to zakochałam się podwójnie. Idealna do mojego aktualnego stanu!



I kilka kolejnych piosenek, które ostatnio grają mi w uszach. Część, bo tak banalna, a tak prawdziwa, część, bo aż ciary tu i tam, część, bo wspomnienia. Jeśli macie ochotę, posłuchajcie.











Hm, skoro moja niemoc twórcza póki co trwa, a nie wiem kiedy się skończy, to może macie jakieś pytania? Chętnie odpowiem na każde, nawet najdziwniejsze :D A może ostatnio coś Was zaskoczyło, poruszyło, wzruszyło i chcecie się tym podzielić? Piosenka, książka, film, anegdota na rozluźnienie? ;)

Liczę na Was i ściskam mocno!

Wasza Scarlett :)

18 comments on “Niemoc twórcza ;)

  1. Zaskakuje,porusza i wzrusza mnie moja córka.A ile uczy…Dopiero Ona uświadomiła mi,jak bardzo jesteśmy zależni od drugiego człowieka…A chętna na spotkanie w Krakowie ? :D

    1. Dzieci to najpiękniejszy skarb jaki może nam się w życiu przytrafić :) A jakaż to skarbnica mądrości :)

      Kochana, jakie spotkanie, co gdzie, kiedy?! I mam nadzieję, że jeszcze się nie odbyło! Czekam na informacje i już zacieram ręce :)

      1. Nie odbyło się.Czekamy na wiosnę,lato ;) Hmmmm no Kraków Kochana Kraków.Nawet Safa obiecała przyjechać autem :) Sprawa do dogadania.No w końcu Bloger obiecał nas wyściskać :D ;)

        1. To ja jestem za, za, za, za!!! :) Nigdy nie spodziewałam się, że zakładając bloga… że po pierwsze, ktokolwiek będzie tutaj zaglądał, a po wtóre, że będę miała okazję spotkać moich nowych, blogowych znajomych. Jejciu, jak się cieszę :) A Bloger na pewno spełni obietnicę :) Już się nie mogę doczekać :D

          1. Ciekawa jestem czy On jest świadomy tego co Go czeka :D :D :D I mam nadzieję,że spotkanie wypali.A poza tym jak można Tu nie zglądać? No jak? :D

          2. Obiecywał, więc niech potem tylko spróbuje narzekać :P Że za bardzo wyściskany, że stłamszony, że rodzynek. Co to, to nie! Tyle babeczek na pewno go przegada :D

            Wierzę mocno, że spotkanie wypali. Na pewno będzie ciężko, będą problemy z terminami i z tym i z tamtym, ale jak nie my, to kto?! :)

  2. Zainteresowałaś mnie tym filmem. ;) Aaa! ,,Takiego chłopaka” słucham tego, odkąd obejrzałam ,,Wkręconych”. Świetna piosenka. Ostatnio zakochałam się w ,,Limicie szans” także też słucham ;). Widziałam gdzieś obrazek w necie z tekstu piosenki ,,Syreny”. Brzmiał: ,,Tysiąc wypitych razem kaw
    głupi myślałem, że cię znam” i tak mnie zaciekawiło, że ją przesłuchałam. No, niestety, niespecjalnie trafiła w mój gust muzyczny.
    Życzę natchnienia i miłego dnia. ;)

    1. Wiesz z tymi „Syrenami” to jest właśnie tak, że tekst mnie strasznie porusza, bo przypomina mi pewną historię… I już pomijam muzykę, która czasami mnie irytuje :D Ale cieszę się, że inne tytuły przypadły Ci do gustu :)

      A właśnie! Miałam Cię o coś zapytać, ale się wahałam, a potem Szczęściara napisała mi dokładnie to, co ja chciałam Tobie. Ale zapytam, bo muszę. Taka jestem wścibska. Czy masz coś wspólnego z psychologią? Bo jak czytam czasami Twoje wpisy to odnoszę takowe wrażenie. I ciekawa jestem czy to tylko wrażenie :)

      1. No właśnie to samo myślę. Tekst jest świetny, ale ta muzyka nie bardzo do mnie przemawia, jest taka trochę psychodeliczna… Ale film obejrzałam i bardzo mi się podobał. ;)
        Że tak zapytam, co chciałaś mi napisać?
        Heh, nie, niestety nie mam, nie dostałam się na psychologię za pierwszym razem i nie starałam się specjalnie, żeby się tam dostać, po prostu poszłam na ten kierunek, na który mnie przyjęto, bo też mnie bardzo interesował. Psychologia stanowi przedmiot moich zainteresowań i na obecnym kierunku miałam trochę zajęć z niej, aczkolwiek czytam sporo artykułów z tego zakresu, przy okazji zagłębiając się w siebie. Tak to ujmę. ;) Nie będę nikomu wystawiać diagnoz, lubię rozumieć pewne rzeczy, mechanizmy ;).
        Pozdrawiam. ;)

        1. Chciałam Ci napisać właśnie to czy nie miałaś bądź nie masz czegoś wspólnego z psychologią ;) Bo widzę w Tobie takie zacięcie. Więc jednak za dużo się nie pomyliłam :)
          Pozdrawiam :)

  3. Na niemoc twórczą dobrze jest spojrzeć w gwiazdy i na chwilę się zatrzymać..i spojrzeć w siebie. Pozdrawiam

    1. Gwiazdy kocham. Ale ostatnio zaczęłam szukać wiosny i to też mnie szalenie inspiruje :) I również polecam. Dobrze jest pobyć sam na sam z przyrodą…

  4. Ooo, a mieliśmy szukać dzisiaj filmu na wieczór, widzę że nie muszę :) Z tym zagryzaniem to niestety prawda. Jednak wydaje mi się, że nie wynika to z wewnętrznych potrzeb, a z walki o szacunek. U mnie na studiach, z racji kierunku, był ostry wyścig szczurów. Dziesięć osób na jedno miejsce, więc wszyscy co się dostali mieli poczucie, że są niezawodni, a tu wokół okazało się tylu innych, którym trzeba udowodnić swoją wartość. Niestety, tak wyglądały początki. Potem gdy się poznaliśmy staliśmy się bardzo zgranym i lubiącym się rocznikiem, jednak presja narzucana była odgórnie- najlepsza dziesiątka jest zwolniona z egzaminu ustnego, ma zaliczone prosektorium bez egzaminu itp. Było to celowo, po to by nas zmotywować i powiem szczerze, że miało swój sens… inaczej pewnie połowa z nas nie dałaby rady wkuć tego materiału na samą sesję. Do filmu zasiadam i już się nie mogę doczekać:) Ze swojej strony polecam Ci „Circle”, jest to bardzo specyficzny film, ale także ukazuje psychologię człowieka w trudnej sytuacji :)
    Musze przyznac, że nie oglądam telewizji, więc pierwszy raz zasłyszałam ten utwór i bardzo mi się spodobał :) Ślę buziaki i tyle weny ile tylko zapragniesz! :)

    1. U mnie na studiach zagryzano się, żeby pokazać kto rządzi, żeby wykładowcy widzieli, że to właśnie ja ja ja i ja jestem taka cudowna i nikt inny. To nic z szacunkiem nie miało wspólnego. Nawet z szacunkiem do samego siebie ;)

      Co do medycyny, kochaniutka Ty moja, cieszy mnie ogromnie jakość lekarza, już pal licho na ilość. Od lekarza wymagamy, by był specjalistą w swojej dziedzinie. I akurat pokazywanie własnych umiejętności na medycynie, ciągła nauka i ambicja są w cenie. I cieszę się, że takowa motywacja ma miejsce :)

      Dziękuję za kolejny tytuł filmu. Już jestem ciekawa i znając życie jutro do niego zasiądę :)

      Dziękuję też za życzenia weny, a ja Tobie życzę zdrówka, bierz czosnku ile tylko wlezie i wracaj do formy szybciutko :)

  5. Gdy mam kiepski nastrój szukam dobrych komedii. Wiem, że to zazwyczaj mało ambitne kino, ale co powiesz na „Mamma mia”? Mi niesamowicie poprawia nastrój, a trudniejsze filmy, zmuszające do myślenia i nie pozwalające o sobie zapomnieć wybieram gdy jestem totalnie wyluzowana, albo przeciwnie, gdy mam problem, ale nie szukam pocieszenia. Może Twoja wena przyjdzie z wiosną? Pozdrawiam serdecznie :)

    1. Uwielbiam „Mamma mia” – zawsze poprawia mi humor :) Dziękuję za przypomnienie :) Śpiewam jak wariatka z aktorami :D

      I powiem Ci, że właśnie szukałam wczoraj wiosny i nawet znalazłam małe, rozwijające się pączki kwiatów. I trawa jest taka bardziej zielona. Szkoda tylko, że znów wraca mróz. Ale przynajmniej naczerpałam wiosny ile wlezie :)

      Pozdrawiam gorąco!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.